Rozliczam programy wyborcze komitetów wyborczych (2) * Obietnice wyborcze - dom kultury w Widuchowej

  • 6.05.2017, 12:31 (aktualizacja 06.05.2017 12:53)
  • Piotr Waydyk
Rozliczam programy wyborcze komitetów  wyborczych  (2) * Obietnice wyborcze - dom kultury w Widuchowej
Z cyklu jak komitety wyborcze, które wprowadziły swoich przedstawicieli do Rady Gminy Widuchowa, wywiązują się ze swoich obietnic wyborczych, dziś o pierwszym z 7 punktów programu Partnerskiej Gminy, które pomimo większości w radzie, zostały kompletnie zaniechane. Dodajmy, że Partnerska Gmina otrzymała w wyborach do rady gminy około 50 % głosów. Cóż więc trzyma "oktet Bogusia", aby realizaować to, co obiecali wyborcom?

  O 4 innych punktach programu napisałem w artykule Rozliczam programy wyborcze komitetów wyborczych * Dziś o obietnicach wyborczych Partnerskiej Gminy…

  Oto pierwszy z 7 punktów, które nie są realizowane:

  1. Budowa Domu Kultury w Widuchowej. Ten pomysł otwiera przy okazji listę tzw. niezrealizowanych projektów, za które Gmina Widuchowa już zapłaciłą konkretne pieniądze. Szumnie nazwany został Domem Kultury w Widuchowej wraz z towarzyszącą infrastrukturą techniczną. Dla tej inwestycji zostało nawet wydane pozwolenie na budowę. Koszt wykonania projektu to dokładnie 65.780,00 PLN. Koszt inwestorski to około 8,5 mln. PLN, czyli tylko o 2 mln. PLN mniej niż całe niemal 60-procentowe zadłużenie gminy wg danych na koniec ubiegłego roku. Ten projekt trafił więc do szuflady poprzednika oraz nadal tam - na szczęście - tkwi u jego następczyni z prostej przyczyny – niemożliwość uzyskania kredytu na całość inwestycji nawet w perspektywie 85-procentowego dofinansowania z UE oraz na zbyt wysokie koszty eksploatacji po wybudowaniu. Nikt więc nawet nie wszczyna żadnych procedur aplikacyjnych o unijne środki.

    Obecna wójt jasno dała do zrozumienia, że ten projekt jest przerostem wybujałych ambicji nad realnymi możliwościami gminy. Projekt zresztą został utajniony podczas kampanii wyborczej 2014 roku. Nawet radni mieli ogromny kłopot z wglądem do niego. Ten klasyczny trup wypadł z przysłowiowej szafy po wyborach. Jedynie szczęśliwcy dostąpili zaszczytu obejrzenia wizualizacji i podziwiania bizantyjskiego rozmachu. Legendy krążą o marmurach. Rodzi to podejrzenie, że sam zleceniodawca nie wierzył w powodzenie realizacji własnej wizji.

       Dodatkowym smaczkiem w całym tym zamówieniu publicznym jest bliźniaczo podobny projekt po niemieckiej stronie (Penkun?). Daleki jestem jednak posądzenia o plagiat, bo równie dobrze można byłoby posądzić o to stronę niemiecką. Nie mam danych, który projekt powstał wcześniej i czy naśladowca – kimkolwiek by nim był – miał wgląd w pierwowzór. Niemniej kwota wykonania daje dużo do myślenia przy dwóch bliźniaczych projektach. Odwzorowanie powinno na chłopski rozum różnić się ceną od pracy autorskiej.

     Kwestią dodatkową pozostaje, w jaki sposób został wyłoniony wykonawca projektu. Tu zarzut o niecnych zamiarach również nie przejdzie, gdyż formalnie zapisy ustawy o zamówieniach publicznych – jak mniemam – nie zostały złamane. Normalnością w postępowaniu wyłonienia wykonawcy w naszej gminie za czasów poprzednika był brak zaproszenia do składania ofert poprzez np. określenie przemiotu zamówienia. W ogóle nikt nie miał w głowie, aby zachować potwierdzenie złożenia zaproszenia do skłądania ofert konkretnym firmom. W urzędzie nie było żadnej instrukcji o postępowaniu przy wyłanianiu wykonawców w tybie bezprzetargowym, czyli poniżej progu 30.000 EURO. Zwyczajowo wystarczyła tylko notatka służbowa. Teoretycznie więc wcześniej już uzgodniony  wykonawca mógł dostarczyć w pojedynkę trzy oferty, z których najkorzystniejsza była oczywiście właśnie jego. Ale to tylko domysły, które same nasuwają się po lekturze kilku zamówień publicznych dokonanych w tym trybie podczas poprzedniej kadencji.

     Minęło 2,5 roku a jeszcze jako stały bywalec komisji oraz wszystkich sesji, ani razu nie usłyszałem z ust kogokolwiek z Parnerskiej Gminy, aby zapytać się o realizację tego pomysłu. Wygląda na to, że ci, którzy podpisali się pod swoim programem i uzyskali znaczące poparcie dla jego realizacji w powszechnych i demokratycznych wyborach, sa autorami wielkiego oszustwa wyborczego. Dziś milczą, bo jest im najwyraźniej wstyd, a za wroga publicznego mają tych, którzy publicznie im przypominają o wielkiej ściemie wyborczej. Nie mam żadnych złudzeń, że moja odwaga publiczna spotka sie z wrogim nastawieniem tegoż obozu politycznego, jak i wszystkich mocodawców, przyjaciół i oddanych sprawie realizacji Domu Kultury w Widuchowej za 8,5 złotych. 

       W ogóle w poprzedniej kadencji Gmina Widuchowa lekką ręką wydała niemal ćwierć miliona złotych ( dokładnie 248. 973, 00 PLN) na 6 projektów, które albo nigdy nie zostaną zrealizowane, albo mają małe szansę na realizację, albo też w jednym przypadku ma szansę, ale w wersji mocno okrojonej. 4 z tych projektów jest dziełem jednego projektanta, tj. firmy „Milo 7″ Miłosza Stachery ze Stargardu. Tylko te cztery projekty to kwota 181,692,00 PLN. Przypomnę, że Miłosz Stachera jest prywatnie bratankiem politycznego partnera byłego wójta, byłego radnego powiatowego. Radni opozycyjni w poprzedniej kadencji znaleźli nawet osobne określenie dla tegoż projektanta, któreo oficjalnie na sesjach i komisjach nazywali po prostu mianem „nadwornego”. Wystarczy dodać, że oprócz projektów niezrealizowanych, projektował też inne obiekty zrealizowane, z których największe to remont budynku Urzędu Gminy oraz budowa sali gimnastycznej w Krzywinie. Obie te inwestycje podczas realizacji, wobec wadliwego projektu, natrafiły na szereg nieprzewidzianych w pierwotnym projekcie prac dodatkowych, co naraziło Gminę Widuchowa, na konieczność robót dodatkowych, odpowiednio 50 i 20%. Stąd remont budynku urzędu zamiast kosztować 0,72 mln. PLN kosztował 1,36 mln PLN, w sala gimnastyczna w Krzywinie zamiast 2,3 mln. PLN kosztowała 2,85 mln. PLN. Dodatkowo w przypadku urzędu nastąpiła strata ponad 0,2 mln. PLN z tytułu 25-procentowej maksymalnej korekty nałożonej przez Urząd Marszałkowski. To są niezbite fakty. Wyręczam więc teraz niejako komisję rewizyjną z przewodniczaca Jadwigą Hasiuk z napisania protokołu pokontrolnego. Wyżej opisałem fakty, na które posiadam od dawna dowody w postaci dokumentów oraz kompletu nagrań ze słynnego posiedzenia komisji z 5 października 2015 roku. Najśmieszniejsze jest to, że stargardzka ścieżka nadal funkcjonuje, może już nie w sferze zamówień publicznych w naszej gminie, ale w sferze politycznej jak najbardziej. Zmiana Rządu RP w 2015 roku na PIS w tej kwestii nic nie zmieniła. Stare kontakty nie rdzewieją, zwłaszcza gdy chodzi o wdzięczność za były okres prosperity ekonomicznego.

 

Piotr Waydyk
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe